W starej kamienicy pokrytej bluszczem , w starych oknach
rozświetlał się blask świec . Północ wybiła na olbrzymim zegarze pobliskiego
kościoła , z chłodu i wilgoci skrzypiały stare meble , piszczał wiatr
przechodzący przez okna a kominek ledwo co już tryskał płomieniami . Na olbrzymim łożu leży staruszka , białe
długie włosy dotykają ziemi , oczy mętne jaskrawi, powoli przykrywane są
powiekami .W samotności Umarła ...
Nie określona cisza i pustka ogarnęła świadomością , jakby
wytwór wyobraźni , którego właściwie już nie ma równoważy się z nicością .
Delikatne niebieskie światło napływa z
góry.
Staruszka nie czuje się ani to młodo ani to staro , widzi
słyszane słowa , słyszy czytane przykazania pomieszane z szeptanymi sprzecznymi
słowami zbliżając się w powłoce , w jakiej się znajduje do strumyka światła ,
które staje się coraz jaśniejsze . Staruszka nie odczuwa zachwytu czy leku .
Dostrzega jak przez mgłę dziwne postacie , obraz co czas i bliskość wyostrza
się. Kiedy dociera na miejsce zaczyna w końcu powoli odczuwać wszelkiego
rodzaju zmysły oraz uczucia .
Siedzi na ziemi pokrytej jesiennymi złocistymi liśćmi wśród
drzew wysokich tak , ze końca koron nie widać . Powstaje z ziemi otrzepując się
, jej ubiór jest dziwny ,czarno-bordowa długa suknia zakrywa kostki i ramiona,
włosy długie ,złociste sięgające prawie ze do kolan . Dostrzega brak butów , i
młode dłonie jak by znów miała 20 parę lat .
Obraca się w stronę jeziora
i wytrzeszcza oczy z podziwu . Tam skrzydlaty stwór tyłem do niej
obrócony pokryty mgłą szepcze coś pod nosem z drugim skrzydlatym stworem
pokrytym jak by deszczem . Krople deszczu , ulewy ściekały po nim jak po
szybie i tak na okrągło mino pięknego
słonecznego „dnia „, czymkolwiek jest dzień w tej krainie .
-Kobieto ! – krzyknął delikatnie ten pokryty mgłom . –Jam
Jeden z posłańców niebios , który pokaże ci drogę i wyznaczy dalszy twój los
jak i obdaruje godnością i dobrami . O nic nie będziesz musiała się już
troszczyć i niczego ci już nie zabraknie , byle byś tu prowadziła swój los
zgodnie z zasadą , która panuje w danym ci „raju” .
-Kobieto – krzyknął ten pokryty deszczem – Jam posłaniec
Światów , który wskaże ci drogę i da wybór jednego z tysiąca a nawet miliona
światów , dam ci stworzyć twój własny świat
, pełen realizmu ,bądź magii wedle twej woli ,wedle twej wyobraźni i
zaspokojeń , byle byś oddała się mnie po śmierci swej .
Słowa wychodzące z za skrzydeł nie były w pełni zrozumiałe
dla dziewoi , która stała nie ruchomo trzymając w dłoniach kosmyk włosów . Była
chęć wypowiedzi ale głos nie chciał się wydobywać z ust , za to jej myśli były
głośnię , odbijały się od wysokich dziwnych drzew i powracające echo było
słyszalne dla dwóch skrzydlatych stworów .
-Wybierz jednego z nas – powiedział mgielny anioł .
-Wybierz jednego z nas , dającego ci szansę już ostatnią – powiedział ten z wody.
-Wybierz jednego z nas , dającego ci szansę już ostatnią – powiedział ten z wody.
-Czy to chytrość czy strach prawa mną kieruje ? – myśli
głośne samoistnie wskazywały drogę i anioła . Niewiedzą czego będę przestrzegać
ale wiedząc ze będzie mi dogodnie , stworzyć swój własny świat ale oddać się po
śmierci w los nieznanego stwora ? Jeden jedyny i
ostatni wybór na wieki ?
-
Jak mam was wybrać ?
–spytała .
-
Przywołaj jednego z nas ku sobie wymawiając przy tym swe imię
.
-
Ja Bairre Przywołuje ku sobie Posłańca Światów ! Taka ma wola
, niech tak się stanie !
W chwili po wypowiedzeniu tych słów zerwała się potężna
ulewa , woda podnosiła się w błyskawicznym tępię . Dziewczyna zaczęła się topić
, próbowała płynąć w górę by zaczerpnąć powietrza ale powierzchnia wody była nie skończona . Nerwowo szarpała się i
plątała we własnych włosach .
-Wycisz się i przestań szamotać . Tu nie ma powietrza ,
które jest ci czy mi potrzebne by oddychać . Tu nie ma wody , którą musisz pić
by przeżyć . Tu nie potrzebny jest głos by mówić , słuch by słyszeć (...)
Jesteś w mym wodnym świecie . Tu zasiądę na tronie złocisto
szarym a ty na przeciw mnie !
Skrzydlaty stwór zmienił skrzydła w lewitujący wodospad o
kształcie pełnych skrzydeł po to by nie przeszkadzały mu jak zasiada na swym
tronie . Dziewczyna uspokoiła się i lekko wirowała jeszcze w wodzie ,
uspakajającej się coraz bardziej i robiącej się przejrzycie błękitnej.
Wskazał palcem na nią , lekko wirującą w wodnym wirze ,
przyciągając ją na przeciw siebie.
-Zasiądź na przeciwległym mi tronie . Bairre imię , które wiecznością od dziś ci będzie .
Wyznaj mi swe myśli , marzenia , pokaż świat w twym umyśle ,
nadaj sobie moc , datę ,
osobowość , pokaż mi pragnienia !
(...)
-Siedziała jak umarła z szeroko otwartymi oczami , włosy wariowały
na wszystkie strony suknia szarpała i
nacinała się , jak by po kawałku ją ktoś ciął mieczem szybkimi ruchami. Oczy
zaczynały zmienić kolor na zielony , włosy na krwawo czerwony , obraz stawał
się coraz mniej wyraźny i odległy , głos nie zrozumiały , obco języczny
zamieniał się w echo , z minuty na minutę wyciszając się !
osobowość , pokaż mi pragnienia !
(...)




